wtorek, 5 maja 2015

Stara belka stropowa.

Wtorek by bardzo pracowitym dniem i to nie tylko dla ekip, które pracowały na chacie, ale również dla nas :)
Po wczorajszej nocnej ulewie, dzisiejszy upał i wilgoć wszystkim dawały się we znaki.
A co obejmował dzisiejszy program dnia?

Tak, więc:
- murarze zaszalowali schody i ostatni już chyba murek oporowy (z tych istniejących ;),
- brukarze kontynuowali prace przygotowujące do układania kostki,
- stolarz z ekipą montowali kuchnię i szafę w przedpokoju - jutro finisz :),
- ślusarz przywiózł surową wersje wieszaka - jest ok. oraz uzgadnialiśmy wykonanie stolików do sypialni i stolika do salonu, na bazie przygotowanych przez stolarza blatów,
- panowie od siatki ogrodzeniowej zrobili 4/5 pracy i podobnie jak u stolarz jutro ma być końcówka, przynajmniej tego etapu.

W sumie się cieszę, że pan koparkowy nie dojechał bo i tak już było ciasno.
Poza tym, została przygotowana - wstępnie rozciągnięta elektryka z garażu do lamp ogrodowych, zostały wycięte jakieś krzaki, aż dziw, że tam jeszcze coś jest skoro cały czas wycinamy, oraz została wykończona......belka stropowa.

Historia belki zaczęła się, gdy została ona odsłonięta podczas przygotowywania otworu na schody - to ta przy ścianie, nad oknem a w chwili obecnej i nad schodami.



Swoje podczas remontu przeżyła, była osypywana gruzem, potem zachlapana tynkiem, przez chwilę omyłkowo zabudowana płytami gipsowo-kartonowymi, ale na szczęście reakcja była szybka i jedyne co pozostało, to tylko widoczna na zdjęciu linia, namalowana jakimś pierońskim pisakiem, którego nijak nie szło zamalować i musieliśmy w końcu to paskudztwo wydrapać.



Podczas próby montażu schodów, oraz przy montażu właściwym służyła jako podpora.


Po tych wszystkich przejściach została wymyta, oszlifowana (podczas szlifowania usunięta została odłupująca się kora, stąd mniej wypukłości i jaśniejszy kolor,


później została ona napuszczona 2 x roztworem przeciw drewnojadom,



i na koniec została pomalowana olejem,


 tak prezentuje się w chwili obecnej :),


 Jeszcze tylko lekkie zmatowienie szorstką gąbką ją czeka a po tym już tylko obraz nad nią powiesimy i gotoweee :):):)